Przez następne
kilka dni Naomi nie czuła się najlepiej. W nocy miewała gorączkę,
a ból jaki przeszywał jej rozpalone gardło był nie do
zniesienia. Najgorsze było to, że opuściła kilka dni na uczelni,
a zbliżało się właśnie kolokwium, którego nie mogła zawalić.
Przyszła jej pewna myśl do głowy. Zabrała z szafki telefon i
zaczęła szukać numeru do Toma. Był to chłopak z jej roku, z
którym niedawno przeprowadzała projekt. Był tak właściwie jedyną
osobą z roku, z którą Naomi miałaby jakikolwiek kontakt. Gdy
znalazła numer, nie zawahała się i zadzwoniła. Odebrał już po
dwóch sygnałach.
- Cześć Naomi. - powitał ja przyjaźnie.
-
Cześć Tom. Mam do ciebie prośbę. Czy mógłbyś mi pożyczyć
notatki z ostatnich trzech dni. - spytała z nadzieją.
- Jasne,
nie ma sprawy. Mógłbym ci je przywieźć nawet dzisiaj gdzieś ok.
18. Co ty na to ?
- Naprawdę? Nie jest to dla ciebie żaden
kłopot ? Nie chcę się narzucać.
- Nie narzucasz się, a tak poza tym to miło będzie się znowu spotkać. - dorzucił.
-
Dzięki to do 18. Adres znasz, więc trafisz. No to cześć.
-
Cześć. - usłyszała i się rozłączyła.
Była uszczęśliwiona
tym faktem, że Tom chciał jej pomóc. Gdyby nie on to nie wie co by
zrobiła. Lubiła go, ufała mu i tak szczerze mówiąc to gdzieś
tam w środku cieszyła się na to spotkanie. Jej kontakt z ludźmi
zaliczał się tylko do jej brata, więc miała szansa spróbować to
zmienić.
Nie jest sztywna i poważna. Po prostu jest zamknięta
na szczęście.
Do przyjścia chłopaka miała jeszcze trochę
czasu, więc nie pozostało jej nic jak posprzątanie trochę swojego
pokoju. Przed tym jeszcze ruszyła do kuchni po tabletki, bo gardło
dawało jej się we znaki. Miała jeszcze lekką chrypkę jak
mówiła, ale to
było nic z porównaniem z ostatnimi trzema dniami. Sprawdziła
jeszcze zapasy jedzenia, czy będzie miała czym poczęstować
gościa. Jak się spodziewała nie znalazła zbyt wiele. James zawsze
po pracy robił zakupy, więc nie miała na co liczyć. Odstawiła
sprzątanie na dalszy plan i ruszyła do pobliskiego sklepu. Kupiła
potrzebne rzeczy i wróciła do domu. Rozpakowała zakupy i wzięła
się za sprzątanie. Zajęło jej to chwilę. Gdy skończyła,
położyła się na łóżku o zagłębiła w czytanej lekturze.
Przeczytała z 3 rozdziały i usłyszała dzwonek do drzwi. Zamknęła książkę i udała się otworzyć. Za drzwiami stał uśmiechnięty
Tom. Ciemny brunet ubrany był w jeansy i koszulę w kratę
podwiniętą w rękawach.
- Cześć. Mam
notatki. - pomachał teczką .
.- Hej, wejdź proszę.- wskazała ruchem ręki, aby wszedł do mieszkania. Udali się do jej pokoju i Naomi zniknęła po herbatę dla siebie i sok dla Toma. Zaniosła do pokoju napoje i wróciła po ciastka.Oczywiście mogła zabrać notatki i pożegnać się z chłopakiem w drzwiach, ale to nie było w jej stylu, na dodatek Tom przez telefon oznajmił, że miło będzie się spotkać, więc wręcz wypada go zaprosić na małą pogawędkę. Zabrała niezbędne smakołyki i wróciła do pokoju. Tom siedział na łóżku i przeglądał książkę, którą Naomi czytała przed jego przyjściem. Gdy zauważył jej przyjście, trochę się zmieszał.
.- Hej, wejdź proszę.- wskazała ruchem ręki, aby wszedł do mieszkania. Udali się do jej pokoju i Naomi zniknęła po herbatę dla siebie i sok dla Toma. Zaniosła do pokoju napoje i wróciła po ciastka.Oczywiście mogła zabrać notatki i pożegnać się z chłopakiem w drzwiach, ale to nie było w jej stylu, na dodatek Tom przez telefon oznajmił, że miło będzie się spotkać, więc wręcz wypada go zaprosić na małą pogawędkę. Zabrała niezbędne smakołyki i wróciła do pokoju. Tom siedział na łóżku i przeglądał książkę, którą Naomi czytała przed jego przyjściem. Gdy zauważył jej przyjście, trochę się zmieszał.
- Fajna książka. -
powiedział po czym odłożył książkę na stolik.
-Jak na
razie jest ciekawa.- dziewczyna usiadła obok Toma na łóżku. Na
początku czuli się trochę niezręcznie w swoim otoczeniu, nie
wiedzieli o czym mogliby rozmawiać, ale nie trwało długo, a
znaleźli ciekawe tematy do rozmów. Gdy kończyli jeden temat, od
razu zaczynali następny. Rozmowa się kleiła, to było
najważniejsze.
- A ty nie jesz ? - chłopak wskazał na
ciastka, które jak dotąd tylko on jadł.
- Chętnie bym zjadła,
ale nie przejdzie to przez moje gardło.
- Aż tak boli ? - spytał
Tom z troską.
- Nie jest aż tak
źle. Daję radę. - posłała mu lekki uśmiech, który od razu
odwzajemnił. Następnie Tom popatrzył na ciastka, później na
Naomi i znowu na ciastka. Zabrał jedno i zapytał.
- Mogę ? -
wskazał ręką na kubek z herbatą na co Naomi kiwnęła
twierdząco głową. Chłopak zabrał kubek z herbatą i zamoczył w
nim ciastko.
- Co ty zamierzasz zrobić ? - spytała dziewczyna
podejrzliwie. Tom się tylko uśmiechnął i przyłożył nasączone
ciastko do ust Naomi.
- Otwieraj buzię. Nakarmię Cię, nie
możesz przegapić takich dobrych ciastek.
- Oszalałeś. -
zaśmiała się.
- Nie marudź tylko wcinaj. Zrób to dla mnie. -
popatrzył na nią wyczekująco.
Naomi otworzyła powoli usta i
zjadła ciastko. Przełknęła i odbyło się w miarę bez bólu.
- I jak ? Nie bolało
? - zapytał Tom.
- Wiesz co , prawie nie bolało i cholernie
dobre te ciastka. - rzuciła w jego kierunku.
- No to karmimy
dalej. - Tom klasnął w ręce i brał następne ciastko. Naomi
widząc to zaczęła się śmiać.
- Ja nie mam dwóch latek,
potrafię się sama nakarmić. - spojrzała mu prosto w oczy. Co jak
co, ale oczy to on miał piękne, ogólnie to był przystojny nawet
bardzo, ale nie brał tego faktu do siebie.
- No może dwóch
latek to ty nie masz , ale spodobało mi się to. - zamoczył
ciastko. - otwieraj buzię i jedz. - skierował prosto do jej ust
kolejne ciastko. Naomi nie wymigiwała się i grzecznie zjadła to co
podsunął jej Tom.
- Dobra, dobra, dawaj tą herbatę -
dziewczyna odzyskała swój kubek, sięgnęła po ciastko, namoczyła
je i skierowała w stronę Toma.
- Mnie gardło nie boli.
- Oj
tam, oj tam. Chcę też zobaczyć jaka to frajda karmienie drugiej
osoby. - po słowach dziewczyny chłopak się poddał i otworzył
usta, aby zjeść te ciastko. W tym samym momencie usłyszeli dźwięk
zamykanych drzwi. Naomi zorientowała się, że to jej brat wrócił
z pracy i kontynuowała karmienie Toma.
Skierowała nasączone
ciastko do ust chłopaka i drzwi od jej pokoju
uchyliły się i w
progu stanął James, brat Naomi. Był trochę zdziwiony widokiem
jaki zastał. Przywitał się, powiedział, że zrobił zakupy,
odwrócił się i wyszedł.
Drzwi od pokoju Naomi zostały
zamknięte i Tom wybuchnął niepohamowanym śmiechem.
- Z czego
się tak śmiejesz. - posłała mu pytające spojrzenie.
- Z miny twojego
brata jak zobaczył jak mnie karmisz.
- Wiesz nie spodziewał się,
że ktoś u mnie będzie. - odwróciła na moment wzrok.
-
Rozumiem. - odpowiedział i przeczesał swoje włosy palcami.
Rozumiesz. Tak ci się tylko wydaje. -pomyślała
Naomi. Jej życie było jednym wielkim workiem, w którym chowa się
nieprzydatne rzeczy. Bywały dni, w których Naomi miała ochotę się
poddać, ale nie zrobiła tego, bo ma Jamesa. Tylko on trzyma ją jeszcze na tym świecie, tylko dla niego jest ważna. Tak naprawdę to
Naomi pozornie udająca uśmiechniętą dziewczynę, czuje się
odłączona od reszty świata. Życie pisze różne scenariusze,
widocznie dla niej wybrano ten gorszy. Brakuje jej po prostu ludzi, z
którymi mogłaby pogadać, spędzić wolny czas, pośmiać się.
Tęskni za swoimi dawnymi przyjaciółmi, za Jessicą, za Chanel.
Wielokrotnie próbowały się z nią skontaktować, ale Naomi
odrzuciła je. Sama do tego doprowadziła, że nie ma już przy sobie
ludzi na których jej zależało. Dała by wiele, żeby cofnąć
czas, poczuć się szczęśliwą tak jak kiedyś. Nigdy nikomu tego
nie mówiła, ale czuła się samotna, cholernie samotna. Pustka w
jej sercu ją przerażała.
Dzisiejsze spotkanie dało jej
minimalną nadzieję, że coś w jej życiu może się w końcu
zmienić. Liczyła na to, bo miała tego cholernie dosyć. Strata
bliskich osób jest tragiczna, a brak ludzi obok siebie strasznie
dołujący. Naomi zdawała sobie z tego sprawę. Jej życie nie miało
żadnej wartości, jeśli nie zacznie żyć, ale nie tylko ciałem,
lecz i duszą. Duszą, którą postanowiła ożywić. Tom był dobrym
początkiem jej nowego życia. Sprawił, że na jej twarzy zagościł
uśmiech. Uśmiech, który tak bardzo ukrywała przed światem.
Tom
posiedział jeszcze z pół godzinki i wrócił do domu. Naomi
posprzątała brudne naczynia i udała się pod prysznic. Zimna
woda w połączeniu z jej ciałem dawała mieszankę wybuchową.
Dziewczyna była rozpalona. Gorączka dawała znowu o sobie znać. Po
szybkim prysznicu udała się do łóżka. Cholera!
Zapomniałam o tabletkach . - skarciła
się w myślach leżąc już w łóżku.
Udała się z powrotem do kuchni. Odszukała potrzebne leki, nalała
wody do szklanki i poczuła w tym czasie lekkie zawroty głowy.
Chciała sięgnąć po leżące na blacie tabletki, ale straciła
grunt pod nogami i upadła. Ocknęła się w łóżku. Powoli
otworzyła powieki i zobaczyła przed sobą James'a, trzymającego
jej prawą dłoń.
- Co się stało? - spytała go zachrypniętym
głosem.
- Zemdlałaś w kuchni jak poszłaś po tabletki.
-
Pić mi się chcę. - Naomi sięgnęła ręką po szklankę stojącą
na stoliku, obok łóżka. Ręka jej drżała. Chwyciła szklankę i
nie miał siły jej podnieść. James to zauważył i pomógł
siostrze się napić. Naomi zaczęła cała się trząść z zimna i
okryła się ciasno kocem.
- Jezu Naomi co ci jest? - spytał
zatroskany James.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
3 rozdział . Jestem w szoku, że go napisałam, ale napisała. Jakieś wypociny, ale są . Zapewne nikt tego nie czyta, ale fajnie się pisało. Następny rozdział nie wiem kiedy, może za tydzień, albo dwa. Na pewno w wakacje. Po tak długiej przerwie dodaje rozdział, wyszedł jaki wyszedł, lepiej bym nie napisała.
Mam nadzieję, że nie jest aż taki zły. Pojawił się nowy bohater, więc dołączyłam już go do zakładki z bohaterami. Tak więc do następnego.
Mam nadzieję, że nie jest aż taki zły. Pojawił się nowy bohater, więc dołączyłam już go do zakładki z bohaterami. Tak więc do następnego.
Pozdrawiam, :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ